ARTYKUŁY

Droga IKEO

Na portalu Facebook 2 listopada pojawił się wpis Pani Klaudii Szczygieł: 

Oto cała jego treść:

"

Droga Ikeo. 
Bardzo lubię Wasze sklepy. Ale dziś sprawiliście, że nie mam ochoty do Was wracać.
Chciałam pójść do Waszego warszawskiego sklepu na zakupy. Postanowiłam zabrać ze sobą moje dwie córki, 6 i 4 lata, starsza córka ma autyzm. Dziewczynki już kilkakrotnie korzystały z Waszej bawialni, w której można bawić się przez godzinę pod okiem Waszych opiekunek. Ja w tym czasie liczyłam na możliwość zrobienia zakupów w Waszym sklepie. Czekałyśmy dość długo na naszą kolej do wejścia do Sali Zabaw. Gdy zawołano nas do kontuaru, jak zawsze wspomniałam, że starsza córka ma autyzm. Chciałam wyjaśnić (jak za poprzednimi razami), że mówię to tylko po to, by uczulić panie że np. ze względów sensorycznych córka może mieć trudność z wychwyceniem poleceń wydawanych zbiorczo – trzeba zwrócić się do niej po imieniu. Nie dano mi jednak szansy dojść do słowa, usłyszałam „Ojej. W takim razie proszę poczekać, muszę zawołać kierowniczkę zmiany”. Po chwili podeszła do mnie rzeczona kierowniczka i powiedziała, że jeśli chcę żeby dziecko z autyzmem weszło na salę, muszę w takim razie wejść także ja jako opiekunka. Zdziwiłam się (tym bardziej że kilkakrotnie moje córki korzystały już z tej sali i za każdym razem tak samo informowałam o autyzmie dziecka), ale przystałam na ten warunek. Ale wtedy kierowniczka wręczyła mi do podpisania pewien dokument, którego treść po prostu zwaliła mnie z nóg.

"OŚWIADCZENIE RODZICA DZIECKA NIEPEŁNOSPRAWNEGO
Oświadczam, że dziecko (imię i nazwisko) będzie przebywało na Placu Zabaw dla Dzieci Smaland pod moją opieką. W tym czasie biorę pełną odpowiedzialność za jego i własne zachowanie i za ewentualnie wyrządzone szkody. 
(Czytelny podpis rodzica)"

Wiecie, by nie rozczarowywać moich córek, które już nie mogły się doczekać by przejść przez bramki, podpisałam ten nieszczęsny świstek. Ale nie mogę pozbyć się niesmaku z powodu tego co podsunęliście mi do podpisania.

Droga Ikeo, wiem że dbacie o wizerunek i chcecie uchodzić za nowoczesną firmę, zaangażowaną społecznie. Jak możecie pozwalać sobie na tak jawną dyskryminację tak specyficznej i wrażliwej grupy osób jak dzieci niepełnosprawne? Jakim prawem uważacie, że to właśnie rodzice dzieci niepełnosprawnych są jedynymi, którzy muszą na piśmie oświadczyć, że wezmą odpowiedzialność za złe zachowanie i straty wyrządzone przez ich dzieci? Moja córka podczas pobytu w Waszej bawialni była spokojna i nie sprawiła nikomu żadnych problemów. Nie miałam przy niej nic do roboty. Było za to w ciągu tej samej godziny kilkoro innych dzieci, zapewne nie-autystycznych i nie-niepełnosprawnych (skoro ich opiekunowie nie musieli siedzieć w środku jak ja), które zachowywały się w niebezpieczny sposób: chłopiec lał po głowie inne dziecko, inny chlopiec kopał inne dziecko aż opiekunki zadzwoniły po jego mamę, jeszcze jedno dziecko uderzyło drugie i rozległ się głośny płacz. Ale tylko ja siedziałam w sali pilnując mojej córki, mając przed oczami upokarzające oświadczenie, które mi podsunęliście.

Na pewno wiecie doskonale, że ludzie są różni. Wiem, że wiecie, macie cały dokument (IWAY, tak?), który tak pięknie opisuje Waszą kulturę firmy, porusza temat tolerancji, otwartości. Prawo do niedyskryminacji zajmuje w tym dokumencie ważne miejsce. Czyżby IWAY nie obowiązywał w sali zabaw dla dzieci? Co sprawiło, że myślicie, że można skierować tylko do jednej grupy osób żądanie podpisania oświadczenia o odpowiedzialności za szkody? Naprawdę Wasze doświadczenia pokazują, jakoby tylko dzieci niepełnosprawne wyrządzały szkody w bawialni? Naprawdę macie podstawy sądzić, że właśnie niepełnosprawne dzieci wykazują się agresją i niestosownym zachowaniem, a dzieci bez orzeczeń są spokojne i posłuszne? Czy bylibyście skłonni podsunąć taki sam dokument jakiejkolwiek innej grupie rodziców, np. takie samo oświadczenie zatytułowane: Oświadczenie rodzica dziecka czarnoskórego, leworęcznego, wyznającego islam, rudowłosego? Wiecie, osoby niepełnosprawne i ich rodzice i tak doświadczają w swoim życiu sporo upokorzeń, dyskryminacji i trudnych sytuacji. Dziś – choć na co dzień nie myślę o mojej wspaniałej córce, jak o kimś innej kategorii – poczułam pierwszy raz od dłuższego czasu upokorzenie i wykluczenie. Głos mi się łamał, gdy moje córki dopytywały się, dlaczego były jedynymi dziecmi na sali, których mama musiała być w środku.

Przemyślcie co dajecie klientom do podpisu. Już wielokrotnie wyznaczaliście dobre trendy w różnych sferach – może w tej też powinniście zadbać o lepszą jakość.

Klaudia Szczygieł".

 

Sami Państwo wiecie, że nasze dzieci są dyskryminowe.

Czy jednak rzeczywiście doszło tu do jakiejkolwiek dyskryminacji?

Jak my, rodzice przedstawiamy nasze dzieci? 

Weźmy kilka pierwszych z brzegu zbiórek "na autyzm". Pojawiaja się okreslenia: niewidzialny mur, bańka szklana, zamykanie się we własnym świecie. To nie są słowa osób niezwiązanych z autyzmem. To słowa rodziców. Nas samych.

Obserwując własne dziecko widze, że jego zachowanie jest nie do przewidzenia. Jestem mamą 14-latka z ZA. Mimo tego, że wydaje mi się, że wiem, jak moje dziecko zareaguje w danym miejscu i w danym momencie - jest zawsze dawka niepewności. I to niezaleznie od tego czy w tym miejscu bylismy już wiele razy czy jesteśmy pierwszy raz. Mój syn nie reaguje już teraz tak bardzo na bodźce dźwiękowe. Ale wielokrotnie spotykałam osoby, które miały dzieci wymagające zakładania słuchawek, gdyż dźwięki były dla nich na tyle nie do zaakceptowania, że musiały być od nich odizolowane. 

 

Postawmy się po drugiej stronie. Rodzica dziecka "normalnego", których jest podobno coraz mniej. Ale nie o tym te słowa. Przychodzi do Ikei, "wsadza" dziecko do placu zabaw, a jakies dziecko w panice, bo za dużo bodźców, za duzo hałasu robi waszemu krzywdę. Niechcący. Po prostu się dzieje. Kto za to odpowiada? Czy wtedy poruszacie niebo i ziemię? Ikea byłaby tą zła. Co więcej - wszystkie media byście obdzwonili, by nagadać, że znów ktos jakies chore dzieci prowadza.

 

Wszystko co robicie - wraca. Wasze opisy o murach szklanych, o ścianach, zamkniętych bańkach - to wszystko trafia do świadomości ludzkiej. To są słowa rodziców. Nie specjalistów.

 

Czy w ogólnodostępnym placu zabaw ma być opiekun po oligofrenopedagogice? Taki, który ma być wyszkolony co to jest autyzm? Czego oczekujemy?

I co oferujemy od siebie?

 

Dotarliśmy jeszcze do regulaminu placu zabaw IKEA, który wyraźnie mówi:

"Dzieci niepełnosprawne są przyjmowane do pokoju zabaw jedynie z opiekunem. Opiekun jest zobowiązany napisać na odwrocie formularza oświadczenie, że ponosi odpowiedzialność za bezpieczeństwo i opiekę nad dzieckiem w czasie pobytu w pokoju zabaw."

Regulamin dostępny jest np TU

 

IKEA odpowiedziąła na zarzuty w następujący sposób:

 

 

 

 

PATRONAT

Ogólnopolska  baza specjalistów

 

REKLAMA